Śląski Ogród Botaniczny - Radzionków

Górny Śląsk - ciekawe obiekty - warto zobaczyć - RADZIONKÓW: ŚLĄSKI OGRÓD BOTANICZNY

ŚLĄSKI OGRÓD BOTANICZNY: RADZIONKÓW

- zobacz więcej zdjęć tego obiektu - 


 

POCHYTANE

Jest w gwarze śląskiej wyrażenie doskonale ilustrujące genezę radzionkowskiego Ogrodu Botanicznego: to słowo „pochytane”. Zwrot mówiący, iż mamy coś pochytane oznacza umiejętność złapania wielu różnych mentalnych nici w celu rozwiązania problemu; ktoś potrafiący tak czynić - ma talent organizacyjny. Owych nici było kilka: z jednej strony rozbudowujące się o nowy, potężny pas startowy pyrzowickie lotnisko miało kłopot z cennymi przyrodniczo wrzosowiskami i torfowiskami. Na ich dotychczasowym miejscu zaprojektowano drogę dla samolotów z tysiącami ton betonu, roślinom (między innymi zagrożonej wyginięciem paproci znanej jako nasięźrzał pospolity) zarządzono więc ewakuację. Tymczasem ostatni nie zagospodarowany jeszcze stok radzionkowskiej Księżej Góry stanowił klasyczny nieużytek: 16 hektarów chaszczy, dzikich oczek wodnych oraz dawnych kamieniołomów, od których aż roi się w całej okolicy.

Była jeszcze teoria mówiąca o tym, że edukacja przyrodnicza w tej części Górnego Śląska kuleje – do Ogrodu Botanicznego w Mikołowie daleko, o kadrę z najwyższymi kwalifikacjami – trudno. W Radzionkowie umieli połączyć trzy wymienione problemy w jedno harmonijne rozwiązanie – pochytali to. Dzięki unijnym dotacjom przyroda z lotniska przeniesiona została na Księżą Górę, przyrodnicy z mikołowskiego Śląskiego Ogrodu Botanicznego otrzymali placówkę zamiejscową zaś nieużytek stał się imponującym ośrodkiem edukacji ekologicznej.

- zobacz więcej zdjęć tego obiektu - 


 

BILANS I PLAN

Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku południowy stok Księżej Góry przypominał plac budowy – wkrótce, w sześciu olbrzymich nieckach, nasadzono tam niemal dwa hektary roślinności z Pyrzowic. Później powstał pawilon z laboratorium i salą seminaryjną na kilkadziesiąt osób. Gdy podczas otwarcia w maju 2015 roku przecinano wstęgę i sadzono symboliczne drzewko, placówka miała już na koncie całkiem pokaźną liczbę zorganizowanych spotkań edukacyjnych. W pracowni zainstalowano dygestorium – profesjonalny odciąg z kontrolowanym przepływem powietrza i kilkanaście stanowisk mikroskopowych. Odbywają się tu zajęcia laboratoryjne, w ofercie edukacyjnej znajdujemy też warsztaty terenowe, gry w plenerze oraz spacery z przewodnikiem. Za fachowy przebieg zajęć odpowiedzialna jest kadra specjalistów ze stopniami naukowymi; dobrano ją w prawdziwie renesansowy sposób – to nie tylko przedstawiciele nauk biologicznych, geograficznych i inżynierowie laboratoryjni, jest też znający Księżą Górę jak własną kieszeń nauczyciel z Radzionkowa oraz specjalista od surwiwalu.

 

Nieźle przemyślano plan Ogrodu: idąc ulicą Zejera jeszcze zanim przekroczymy bramę mijamy narożną, widowiskową kolekcję różaneczników i azalii, później ustępują one bylinom. Podwoje otwarte są od świtu do zmierzchu, nie obowiązują tu żadne opłaty. Zwolennicy widoków panoramicznych udają się zazwyczaj w kierunku południowo – wschodnim: tam, zaraz za kolekcją przywiezioną z Pyrzowic rozciąga się przestrzenny pejzaż zwieńczony wieżami piekarskiej bazyliki. Wzdłuż ogrodzenia (po drodze mijamy kolejne wejścia do Ogrodu) obejść można cały teren podziwiając krajobraz.


 


 

- zobacz więcej zdjęć tego obiektu - 


 

 



FAUNA CIĄGNIE DO FLORY

Wybierając taką trasę dojdziemy do łąki kwietnej – ulubionego miejsca radzionkowskich pszczół. Jeszcze przed otwarciem Ogrodu Botanicznego zamieszkały tam bowiem pracowite owady – wśród proponowanych zajęć dla uczniów znalazły się więc warsztaty w małej pasiece. Zwierząt tu zresztą nie brakuje: znacznie wcześniej – za sprawą społecznej akcji radnych, Ośrodka Sportu i Rekreacji  oraz miejscowej podstawówki na Księżej Górze zawisły budki lęgowe dla ptaków. Gdy Ogród zaczęto zapełniać roślinami zaglądali tu ciekawie przedstawiciele przeróżnych gatunków. Zające i bażanty przywieziono, jeże, sarny i lisy przyszły same, zaskrońce, jaszczurki oraz wiewiórki były tu od zawsze. Wiele okazów fauny wpada na Księżą Górę coś przekąsić – w bezpośredniej bliskości Ogrodu znajdują się paśniki.

Mikołowscy przyrodnicy mówią, że na pełną przyrodniczą moc obiektu w Radzionkowie trzeba będzie jeszcze kilka lat poczekać: rośliny muszą urosnąć, dopiero wtedy będzie można mówić o prawdziwych siedliskach czy kolekcjach – głównym celem obiektu jest zresztą ochrona roślin zagrożonych poprzez ich pielęgnację w takich właśnie siedliskach. Z pewnością wykorzystany zostanie dorobek mikołowskiego Ogrodu Botanicznego, który dorobił się nie tylko doświadczeń związanych z kiermaszami roślin czy żywności, lecz wie również jak skutecznie pozyskiwać środki na rozwój czy jak prowadzić poradnictwo.  Pierwszy poważny test przeprowadzony w czasie majowego otwarcia wypadł bardzo dobrze: niezależnie od uroczystej wstęgi i wielu ważkich słów wypowiedzianych z mównicy, dzieciaki świetnie bawiły się w grze terenowej i z zapałem malowały wizerunki przyrody.

- zobacz więcej zdjęć tego obiektu - 


 

Na określenie ogrodu otoczonego murem starożytni Persowie używali słowa „pairidaeza”. Stąd wziął się ponoć dzisiejszy „paradise” - określenie raju. Każdy ogród jest swego rodzaju rajem – miejscem, gdzie można naprawdę odpocząć w harmonijnie dobranym towarzystwie przyrody. Placówka radzionkowska to raj wielokrotny: nie tylko dla roślin znajdujących tam autentyczne schronienie, ale dla uczniów szkół (polecamy zajęcia), miłośników nordic walking czy zwykłych spacerowiczów. Wartość to tym większa, że odzyskana: w swojej kronice radzionkowski kapłan i historyk – Józef Knosała narzeka na niefortunną decyzję zamiany gruntów z 1836 roku, kiedy to Kościół pozbył się Księżej Góry z jej ogromnymi zasobami kamienia wapiennego. Później w miejscu tym uruchomiono potężny kamieniołom „Maciej”. Urobku było tak dużo, że z wapiennikami w odległych o kilka dobry kilometrów Szarleju trzeba było zakład połączyć przy pomocy specjalnej kolejki linowej. Księżą Górę eksploatowano przez dziesięciolecia – nic dziwnego, iż (mimo przedwojennych prób) jeszcze w połowie XX wieku przedstawiała ona obraz nędzy i rozpaczy. Gdybyśmy mieli określić je jednym wyrażeniem trzeba byłoby stwierdzić, iż rządziło tam poprzemysłowe piekło omijane przez ludzi, zwierzynę i roślinność. Tym bardziej cenić trzeba zbudowany na Górze przyrodniczy raj.